miejsca blog

Twój nowy blog

 
        

  

 Kocham moje córki. Są trochę podobne, ale głównie nie. Są pomysłowe, wesołe, ciekawe świata, inteligentne i ładne. Kocham je wariacko.
 … ale dobrze, że jest już po wakacjach, gdyż już zbyt często czułam się jak robot do spełniania życzeń, żądań, zachcianek, fanaberii i innych chciejstw.
 - Nie chcę tych spodni, wchodzą mi w tyłek!!
 - Ale ja chciałam siukienkę w kfjatki mojom ulubionom, mamoooo!
 - Nie zniosę jej dłużej, kiedyś wyjdę!!
 - Mamo, a Golcójka powiedziała mnie, ze nie telaz sie pobawi.
 - Nie zjem tego!
 - Psyniesies mnie soku, mamoooo?
 - I oczywiście nie mogę już wyjść na podwórko, mam siedzieć w domu, bo kropi deszcz, no pewnie, będę siedzieć prze miesiąc, taak??
 - Ja tez chce na podwólko!
 - Nosz kurde flak, gdzie jest mój klej? Pewnie Mała Gorcuś mi zepsuła, ona mi wszystko psuje.
 - Włącys mi mojom bajke, mamooo?
 - Nie, teraz moja bajka, ty już swoje oglądałaś!
 - Nie, telas moja!
 - Nie, moja!
 - Nieee!
 - Tak!
 - Nieee!!
 - Taaaak!!
 - Nieeeee!!!!
 - Taaaaak!!!!!!
 - Dziewczyny, zaraz mnie jasny szlag trafi!!!
 … ach, wspomnienia…

 Mała Gorcuś, naprawdę mała trzyletnia kruszyna, poszła do przedszkola. Jest ciężko.
 - Płakałam w psedskolu, bo ja chciałam iść z tobom do placy, mamooo… – zdanie, które rozbija w drobny mak. I nie ma na to rady. Trzeba się co wieczór zgarnąć w kupkę i przeczekać. I tulić. Siebie też.




Mówiłam, żeby nie wracać?! Człowiek postawiony wobec wyboru: albo 37 stopni Celsjusza i bałwochwalcze wielbienie klimatyzacji, albo 14 stopni, deszcz, dwa swetry i zimowe skarpety W LIPCU – otóż człowiek postawiony wobec takiego wyboru może tylko prychnąć i zacząć się wachlować lub smarować się balsamem z filtrem 50. I ja bym z chęcią tak zrobiła, ale mam takie coś, jak konto w banku. Wcale nie chciałam, ale mam. I ono zaczęło troszkę popiskiwać. Nieznacznie, ale jakoś tak żałośnie i trochę ostrzegawczo. Więc wróciłam. Nie chcąc. I to jest skandal co się  w tym kraju wyprawia. I ja po raz chyba pierwszy w życiu poczułam z siłą straszną, że dobrze, ja cenię wszystkich powstańców, obrońców, bohaterskie dziewice, wierzby płaczące, nadwiślańskie brzegi i wzgórza nad Soliną, łąki umajone i szum zbóż – ale chętniej ceniłabym to tam, na przykład w takiej Dalmacji. Podejrzewałam to u siebie od dawna, teraz zaś zyskałam pewność – moim środowiskiem naturalnym jest nagrzany słońcem już o 9 rano kamienisty brzeg Adriatyku. Widokiem, który mnie nasyca, jest srebrnobłękitne morze, spłowiałe niebo i jasne, jasne słońce. Tak, różowy kwiatuszek dyndający dla kontrastu w lewym rogu widoku jest dodatkiem uroczym i porządanym. Czy można wpaść w depresję, kiedy człowiek wstaje rano i nie ma niespodzianki – za oknem jest słońce, cykady wrzeszczą jak opętane, ma się ochotę wrzeszczeć razem z nimi, wytarzać w tym słońcu, w tym wrzasku, ocierać się o niestygnące ściany, wchłonąć to niebieskie ciepło, nasiąknąć nim, niech krąży w żyłach, w palcach stóp, wzdłuż kręgosłupa, owinąć się, zastygnąć niczym jaszczurka i po prostu być. Odpowiadam na pytanie: w depresję w takich warunkach wpaść nie można, nawet nie wypada. To znaczy można trochę poździwać (to znane słowo, bardzo polskie), powytężać się trochę, obejrzeć „Plac Zbawiciela” (…właśnie to sobie wyobraziłam – oglądanie  „Placu Zbawiciela” na plaży, + 34,6 stopni, w tle siedemnastoletnie brązowe dzieciaki rzucające się w wodę za piłką…), przeczytać podręcznik do historii Polski od trzeciego rozbioru do drugiej wojny przynajmniej, przypomnieć sobie jakieś tam nieszczęśliwe miłości swoje – ale i tak się nie uda, więc nie ma co się wygłupiać, trzeba się przewrócić na drugą stronę, żeby opaliło równomiernie.W upale jestem powoli, ale bardzo. W upale jestem na zewnątrz w zwolnionym tempie, ale w środku intensywniej. Uwielbiam brązowiejącą skórę. Uwielbiam wchodzić do morza, nie dostawać zapalenia płuc i nie łapać gronkowca złocistego. Wybacz, Bałtyku, chlubo ty nasza lodowata, rzucam cię ostentacyjnie, nie sądzę, bym kiedykolwiek jeszcze cię odwiedziła, i tak ostatnio nasze kontakty były chłodne, nawet do kostek nie byłeś w stanie mnie zadowolić, więc wcale mi nie przykro – jeśli tylko konto bankowe pozwoli, za rok też jadę tam, gdzie nikomu nie marzną stopy.

 


 
 Mam plan na emeryturę. Krótki plan:
 Chorwacja
 lub
 okolice.


  • RSS